niedziela, 5 marca 2017

Hetalia — Spotkanie międzynarodowe, cz.2

Wróciłam do żywych!
Kyuu: Ale nie z tym, co trzeba -.-„
Shut up, wiem >.>
W każdym razie! To poniżej to coś w stylu one-shota podzielonego na półtorej drabble i ostatnie na podwójne drabble.
Hao: Dla niewtajemniczonych, drabble to krótka forma składająca się ze stu słów.
Ale ja nie potrafiłam się zmieścić w stu, więc zrobiłam na sto pięćdziesiąt i dwieście słów ^^
No ale dość już nas, zapraszamy do czytania!
UWAGA!
OPARTE BEZWSTYDNIE NA STEREOTYPACH, WIĘC SKORO JESTEŚCIE WYCZULENI NA TO ORAZ POPRAWNOŚĆ POLITYCZNĄ I UOGÓLNIANIE WSZELAKIE, TO PROSZĘ WCISNĄĆ TEN CZERWONY KRZYŻ ZAWIŚCI U GÓRY PO PRAWEJ! RESZCIE ŻYCZYMY MIŁEGO CZYTANIA!
Postanowienie drugie, podpunkt szósty regulaminu dobrego pisania*


Polen
Feliks Łukasiewicz odłożył kieliszek z wódką, który był w połowie drogi do ust (Ivan nie był zadowolony ani trochę, gdyż on sam też musiał wtedy odłożyć kieliszek, bo sam pić nie będzie) i spojrzał na Ludwiga zaciekawiony niezmiernie.
— Od dawna się nad tym zastanawiałem, ale dlaczego nigdy nie zapraszasz innych na te swoje popijawy oprócz nas? Myślałem że kto jak kto, ale twoim motto jest ,,im więcej tym weselej"?
— Niemcy. Mój słodki, naiwny kolego. Padło ci już kompletnie na mózg? — Feliks spojrzał na niego znad kieliszka z ponurą miną. — Myślałem, że ci przeszło po drugiej wojnie światowej, szczerze mówiąc.
Jednakże nie tylko Niemcy się nad tym zastanawiał, zarówno Węgry, czyli Elizabeta Héderváry, Rosja, czyli Ivan Braginski jak i Litwa, czyli Toris Laurinaitis, również się nad tym zastanawiali od jakiegoś czasu i pochylili się nad stołem w kierunku Feliksa, ciekawi wyjaśnienia.
Feliks westchnął.
— No dobra, niech już wam będzie. Powiem.


                Gdyby ktoś w tej chwili wszedł do jadalni w Wersalu, to by musiał przetrzeć oczy ze zdziwienia, gdyż nie często się zdarza, żeby zastać Feliksa Łukasiewicza, personifikację Polski i najlepszych różnych cech tego narodu europejskiego,  siedzącego na drogim żyrandolu i trzymającego się go kurczowo, próbując przy tym kopnąć Francisa Bonnefoy’a, personifikację Francji, kolejnego dużego europejskiego kraju.
                — No dalej, Pologne, chodź się do mnie przytuuuuliiić!
                — Spadaj Francis! Ja nie mam totalnie nic do biseksualnych, ale masz trzymać swoje łapy z dala ode mnie, zwłaszcza, że jesteś pijany!
                W końcu Polsce jakoś się udało jednak kopnąć Francję tak, by stracił przytomność i wtedy Feliks mógł spokojnie zejść z żyrandola i cichaczem się wymknąć z pałacu, by wrócić do stolicy swego kraju.
                — Nigdy więcej picia z Francją, nawet jeśli ma mnie to życie kosztować, za szybko się, cholera, upija… — tak marudząc pod nosem Łukasiewicz położył się do łóżka, zgasił lampkę nocną i zasnął.


                Kiedy Feliks został zaproszony na picie przez Alfreda F. Jonesa, personifikację Ameryki, nie zdołał w porę sobie przypomnieć, dlaczego zazwyczaj nie chciał z nim pić. Jednak kiedy sobie przypomniał, było już za późno —Feliks leciał już samolotem do Białego Domu.
                Otóż, Ameryka miał dużo mocniejszą głowę od Francji (większość krajów ma), jednakże miał wtedy od tendencje do namawiania Polski do rozpoczęcia wojny z Rosją.
                Fakt, Feliks nie bał się Ivana, bo z jakiej racji miałby się go bać, tyle tylko, że Łukasiewicz nie był głupi — po pierwsze bez sprzymierzeńca go nie pokona, a po drugie to tylko pijackie bajanie Alfreda. Gdyby miało dojść co do czego, to Ameryka za Chiny nawet mu nie pomoże.
                Poza tym Ameryka potem gada o podboju Wszechświata używając armii kotów i żywieniu ludzkości wyłącznie hamburgerami.
                Ten poziom bredni to za wiele dla Feliksa, więc kiedy tylko znalazł okazję, to się zwinął z powrotem do Warszawy.


                Pił z Grecją, Heraclesem Karpusi,  może raz czy dwa już wcześniej, Łatwo było zapomnieć jednak, że Grecja miał bardzo słabą głowę (porównywalnie słabą do Francji) i że pije tylko i wyłącznie drogie wina.
                Polska już wcześniej pił greckie wina i musiał przyznać, że są bardzo dobre, no ale żeby aż się upić po zaledwie trzech butelkach? Hercules miał szczęście, że pił teraz z Polską a nie z Rosją, kto wie, co by ten Sowiet zrobił biednej pijanej Grecji…
                Pewnie zabrał by kawałek terytorium lub dwa.
                Polska westchnął i zaniósł śpiącego Karpusi’ego do pokoju do łóżka i przykrył go kocem.
                — Dzięki, Polonia — mruknął Hercules w krótkiej chwili przytomności.
                — Nie ma sprawy i pamiętaj, nie pij z Ivanem, jeszcze coś ci zrobi.
                — Etsi Polonia. — I po tym Grecja już definitywnie zasnął.
                Feliks tylko pokręcił z politowaniem głową, szybko pozbył się butelek po winie i opuścił Pałac Królewski w Atenach, wracając do domu.


                Picie z Anglią nigdy nie należało do przyjemnych życzeń, ale od czasu do czasu niestety trzeba, jak to uznaje Arthur Kirkland: ,,Do podtrzymywania dobrych stosunków pomiędzy nimi”. Cholerna Anglia i jego formalności oraz poprawność polityczna, Feliks nie lubił z nim pić?
                A to dlaczego?
                Po pierwsze, Arthur nalegał wręcz na wymienianie się formalnymi uprzejmościami. Polska nie miałby nic do tego, gdyby one nie ciągnęły się przez godzinę. Potem zazwyczaj tematy schodziły na politykę.
                Poprawka.
                Zawsze schodziły na politykę.
                Felek nie po to pije, żeby gadać o polityce, do diabła starego!
                Ale najgorsze ze wszystkiego, przez co Feliks ma ochotę się popłakać jest fakt, iż Arthur zapija swoją whiskey herbatą.
                Feliks zwyczajnie nie ma nerwów na picie z Anglią. Dlatego opracował plan.
                Kiedy przychodzi jego kolej na nalewanie, to daje Anglii po kryjomu więcej niż sobie (Arthur o tym nie wie), a potem jest wolny i może się ewakuować do domu.


Feliks pił z Japonią tylko raz w życiu. Uznał, że musi spróbować chociaż raz sake, które w jakimś stopniu było inszą odmianą wódki, robionej z ryżu, więc można by spróbować, przecież go to nie zaboli.
Jak się okazało nie zabolało fizycznie, ale psychicznie.
Honda Kiku ma dziwne przyzwyczajenia jeżeli chodzi o picie.
Nie może Feliks marudzić na picie z czegoś, co wygląda na małe talerzyki, ponieważ sam nalegał na picie wódki z kieliszków, jednakże Japonia po pijaku… Był po prostu straszy.
Feliks Łukasiewicz nie mógł wręcz uwierzyć, że dobry,  skromny, miły Honda, personifikacja Japonii, może mieć aż taką mroczną stronę.
Kiedy Japonia zaproponował, ażeby obejrzeć jakieś anime, Polska nie miał nic przeciwko, kilka już oglądał i były całkiem fajne, tylko że Japonia włączył… Hentai.
A Polska nie ogląda takich rzeczy.
Dlatego wtedy, kiedy miał okazję ogłuszył Kiku, położył go do łóżka i zmył się z Pałacu Cesarskiego z prędkością światła.


— I to dlatego piję tylko z wami. Wasza tolerancja na alkohol jest mniej więcej równa mojej i nie jesteście zboczonymi dupkami po pijaku, więc daje się was tolerować. — Polska zakończył opowieść, po czym wypił trzy kieliszki wódki na raz. Teraz to miał zamiar wypić ile może i się upić, gdyż nie chce nawet pamiętać o piciu z Japonią. To przynosi złą aurę i atmosferę do otoczenia.
Polska zdecydowanie nie lubi być ponury podczas picia.
Ludwig pokiwał głową zadowolony z wyjaśnień.
— To wyjaśnia, dlaczego pijesz z Russland, pomimo że go nie cierpisz ze wzajemnością od 1610 roku. — Powiedział spokojnie, zaplatając ramiona na torsie.
Feliks coś burknął pod nosem, podczas gdy Ivan nalewał kolejną kolejkę do kieliszków. Węgry i Toris nie mieli pojęcia co robić, śmiać się z opowieści Polski, czy też raczej mu współczuć.
— Ech, nieważne w każdym razie — Feliks machnął ręką. — Złe rzeczy kazałeś mi sobie przypomnieć Niemcy, a miało być miło. Za karę pijesz podwójnie pięć następnych kolejek! — Wykrzyknął na końcu.
Was?! Nie ma mowy!
— Według totalnie polskiego prawa tak! Było mi o tym nie przypominać!
I ta kłótnia trwała dopóki cała wódka się nie skończyła i państwa nie przerzuciły się na bimber.
Ale to już kompletnie inna historia.


*Coś takiego nie istnieje, po prostu dobrze mi zabrzmiało (pewnie istnieje, ale ja tego nie czytałam, no cóż...)
A więc mam nadzieję, że wam się to podobało ^^ Dawno nie napisałam niczego z Feliksem i stęskniłam się na nim *tuli Feliksa*
Felek: *odwzajemnia przytulanie*
W zasadzie nie mam jako takich ogłoszeń, poza tym że wkręciłam się w fandom Danganronpy i Naruto… Znowu. Fandom to najlepsza i najgorsza rzecz, która mi się przytrafiła w życiu.
Nie żałuję tego ani trochę XD
Moja siostra się wkręciła w Sherlocka z kolei, co pociągnęło za tym że wiem co nieco o tym, co się dzieje w serialu. Moriarty, mój mistrzu z I want to break free zespołu Queen, byłeś fenomenalny w finale trzeciego sezonu XD
Koniec ogłoszeń, można się rozejść!
Pozdrawiamy!
Darka3363 i Wesoła Drużyna Pierścienia